Idea odliczalnego podatku węglowego

    Pozwolą Państwo, że przedstawię mój krótki pomysł na ekonomiczne rozwiązanie problemu redukcji emisji. Jeżeli już uznajemy, że globalne ocieplenie jest efektem działalności człowieka i zdecydujemy się na podjęcie działań mających na celu ograniczenie emisji to wcale nie skazani na handel emisjami. Jest to rozwiązanie bardzo skomplikowane i przez to moim zdaniem mało efektywne. Ale na szczęście istniej alternatywa dla handlu misjami. Jest to podatek węglowy.

 Podatek węglowy istnieje już w Kolumbii Brytyjskiej, Chile, Islandii, Szwecji, Szwajcarii, Holandii, Norwegii i RPA. Ogólnie jego idea sprowadza się do nałożenia na paliwa kopalne podatku proporcjonalnie do powstałych w trakcie ich spalania gazów cieplarnianych. Jego celem jest zawarcie w cenie paliwa ukrytych kosztów zewnętrznych związanych z ociepleniem klimatu.

Podatek węglowy jako dobre rozwiązanie popierali tacy ekonomiści  jak noblista

 

Milton FriedmanArthur LafferMankiw, Jeffrey Sachs czy Alan Greenspan.

      Pozostaje jednak pytanie co zrobić z pieniędzmi uzyskanymi z podatku węglowego. Czy mamy te pieniądze przeznaczyć na redukcję deficytu budżetowego, a może na wojsko, a może na opiekę społeczną a może na pensje urzędników odpowiedzialnych za walkę z globalnym ociepleniem. Tu wtrącę moje trzy grosze do idei podatku węglowego. Moim zdaniem najlepiej te pieniądze przeznaczyć na inwestycję w bezemisyjne źródła energii. Innymi słowy za pieniądze uzyskane z podatku węglowego należy budować elektrownie atomowe, wiatrowe, słoneczne, samochody elektryczne lub hybrydowe czyli we wszystko co może przyczynić się do redukcji emisji. W ten sposób będziemy mogli ograniczyć zapotrzebowanie na paliwa kopalne zarówno od strony podaży (wyższe ceny paliw kopalnych objętych podatkiem sprawią, że paliwa kopalne staną się niekonkurencyjne) jak i od strony popytu (nowo powstałe bezemisyjne źródła energii) sprawią, że spadnie popyt na paliwa kopalne a w dalszej perspektywie paliwa kopalne staną się niepotrzebne.

      Pytanie tylko kto powinien za pieniądze podatników budować elektrownie słoneczne, wiatrowe, atomowe czy wodne? Kto będzie inwestował w hybrydowe lub elektryczne samochody? Państwo czy osoby prywatne? Jeżeli przyjmiemy, że to państwo ma inwestować w bezemisyjne źródła energii to może to doprowadzić do stworzenia nowego energetycznego komunizmu ze wszystkimi tego konsekwencjami. Drugie pytanie jest natury etycznej. Czy jest w porządku względem właściciela elektrowni węglowej, aby państwo za pieniądze podatników budowało mu bezemisyjną konkurencję? A w mikroskali. Co ma powiedzieć właściciel taksówki na benzynę, komu państwo miałoby dać hybrydowe taksówki i inne samochody?

      Uważam, że bezemisyjne źródła energii powinien tworzyć sektor prywatny. I to wszystkie od elektrowni atomowych po panele na dachu i elektryczne samochody. Moim zdaniem pieniądze uzyskane z podatku węglowego powinny trafić jako dotacja celowa, do tych którzy spalają paliwa kopalne, aby ci mieli za co tworzyć bezemisyjne źródła energii. Tu się rodzi następne pytanie: jak to zorganizować, tak aby nie zatrudniać dodatkowej armii urzędników i nie stwarzać okazji do nadużyć? Otóż jest rozwiązanie tego problemu. Wystarczy tylko zmodyfikować podatek VAT, który istnieje w większości państw na świecie. Teraz pytanie jak może to działać?

 Faza pierwsza:pobór podatku.

     Podatek węglowy należy pobrać w momencie wydobycia paliwa kopalnego na powierzchnię lub odprawy celnej takiego paliwa w przypadku importu. Do poboru takiego podatku nie potrzeba zatrudniać dodatkowych urzędników. Wystarczą ci, którzy na co dzień zajmują się poborem VAT i akcyzy. Należy tylko przeprogramować komputery urzędu skarbowego. Nie musimy też bać się nadużyć. Trudno bowiem ukryć przed urzędem fakt wydobycia przez kopanie hałdy węgla lub przybycia do portu tankowca z ropą. Tak więc problem poboru podatku mamy rozwiązany.

 Faza druga: Rozliczanie podatku.

     Każdy sprzedający paliwo kopalne, powinien mieć obowiązek naliczanie tego podatku na fakturze sprzedażowej. To też nie powinno być trudne. Wystarczy tylko przeprogramować kasy fiskalne i programy do fakturowania. Kwota podatku powinna być zależna nie od wartości paliwa, ale od ilości CO2 powstałego po spaleniu paliwa. Płatnikiem podatku będzie tylko pierwszy producent lub importer paliwa kopalnego. Następnie sprzedający to paliwo będą go naliczać, zaś jego wartość będzie miała wpływ na wartość brutto paliwa. Naliczanie paliwa na fakturze będzie trwało tak długo, aż paliwo trafi do ostatniego kupującego, który wykorzysta je zgonie z przeznaczeniem czyli spali je i wyemituje CO2 do atmosfery.

 Faza trzecia: Przyznawanie dotacji emiterom dwutlenku węgla.

W momencie, gdy emiter CO2 spali paliwo kopalne emiter staje się ostatnim ogniwem tego łańcuszka. Teraz emiter może wystąpić do urzędu skarbowego o dotację celową, celem inwestycji w bezemisyjne źródła energii. Ministerstwo środowiska wypłaca subwencję równą naliczonemu odliczalnemu podatkowi węglowemu naliczonemu z faktur za zakupione paliwo. Następnie emiter dokonuje inwestycji w bezemisyjne źródła energii równocześnie informując ministerstwo środowiska na co konkretnie te pieniądze poszły i gdzie fizycznie znajdują się zakupione aktywa. Teraz jedynym zadaniem ministerstwa środowiska jest sprawdzenie czy pieniądze z dotacji zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem, co nie powinno być szczególnie trudne, łatwo bowiem sprawdzić czy ktoś ma panele na dachu, a w skali makro czy elektrownia wiatrowa lub atomowa jest rzeczywiście budowana.

 Faza czwarta: Zwrot zysków z inwestycji.

Inwestycje w bezemisyjne źródła energii prędzej czy później zamienią przyniosą zyski dla inwestora. Oczywiście dochód ten podlega opodatkowaniu więc korzysta na tym zarówno państwo jak i inwestor. Inwestycje w bezemisyjne źródła energii korzystnie wpływają na gospodarkę, przyczyniają się do zwiększenia globalnego popytu, wzrostu zatrudnienia. Tak więc wszyscy będą zadowoleni.

 

 

 

Faza piąta: Redukcja emisji CO2.

Redukcja emisji CO2 odbywa się na dwa sposoby. Po pierwsze, opodatkowane podatkiem węglowym paliwa kopalne stają się droższe przez to mniej konkurencyjne na światowym rynku energii niż bezemisyjne źródła energii, co przyczynia się do spadku popytu na paliwa kopalne. Z drugiej strony promowane przez odliczalny podatek węglowy inwestycje w bezemisyjne źródła energii powodują wzrost podaży takich źródeł energii na światowym rynku energetycznym. W warunkach zastosowania odliczalnego podatku węglowego bezemisyjne źródła energii mają niższe koszty brutto i znaczącą przewagę konkurencyjną nad tymi źródłami energii, które emitują CO2. W ten sposób dochodzimy do celu całego przedsięwzięcia czyli redukcji emisji CO2. Wraz z upływem czasu będzie spadała podaż emisyjnych źródeł energii, zaś będzie rosłą podaż bezemisyjnych źródeł energii. Można przewidzieć, że inwestycje w bezemisyjne źródła energii będą pochodziły zarówno z odliczalnego podatku węglowego, jak i z portfeli prywatnych inwestorów. Wszystko to razem doprowadzi obniżki emisji CO2. I oto właśnie w tym chodzi. 

Proponuję nazwać ten podatek CAT od angielskiego Carbon Added Tax.

Autor Piotr Bartyś

Skomentuj artykuł